Dzisiaj wytatuowałam dziewczynie na przedramieniu tajemniczy symbol. Kiedy powiedziała mi, co on oznacza — po prostu rzuciłam pracę. 🤯 Dla tych, którzy mnie nie znają: mam na imię Laura i od ponad sześciu lat pracuję jako tatuażystka w małym studiu we Wrocławiu. Przez ten czas w moim fotelu słyszałam już dosłownie wszystko. Ale to, co wydarzyło się dzisiaj, to zupełnie inny poziom. Wchodzi klientka — na oko zwyczajna, uśmiechnięta dziewczyna, Weronika. Pokazuje rękę i mówi: „Laura, chcę na przedramieniu neonową, fioletową literę R z błyskami. Dokładnie taką, jak logo w Revolut Slots”. Zaczęłam się śmiać i pytam wprost: „Serio masz taką obsesję na punkcie gierek? Dziarasz sobie na ręce symbol aplikacji, na którą pewnie przepuszczasz pół wypłaty?”. Ale ona w ogóle się nie zaśmiała. Spojrzała na mnie ze śmiertelną powagą i opowiedziała historię, od której autentycznie przeszły mnie ciarki. Powiedziała, że nie ma żadnego problemu z hazardem. Kiedyś grała tylko dla relaksu, parę obrotów wieczorem. Ale kilka miesięcy temu jej życie kompletnie się posypało. Straciła pracę w korpo, skończył się zasiłek, windykacja dzwoniła do niej codziennie z powodu debetu w PKO, którego nie miała z czego spłacić, a facet z dnia na dzień się spakował i odszedł. Złożyła wniosek o dodatek mieszkaniowy, ale kolejki ciągnęły się tygodniami. W tym samym tygodniu przyszło wezwanie z urzędu skarbowego i pismo od właściciela mieszkania z groźbą wypowiedzenia umowy. Była na samym dnie, tonęła w długach. I wtedy, w środku tej całej beznadziei, odpaliła tę aplikację… i trafiła na potężną wygraną. Kwotę, która pozwoliła jej spłacić wszystkie długi co do grosza i wyjść z tego dołka. Powiedziała mi, że ta fioletowa litera R to dla niej znak drugiej szansy w życiu i symbol gry, która uratowała ją przed bankructwem. Dlatego chciała mieć ten motyw na stałe na skórze. Odpaliłam projekt na iPadzie. Dopracowałam fioletowe przejścia, cienie, neonowe błyski i całą resztę. Zamurowało mnie. Popatrzyłam n