Echoes of Fate
BYŁAM FARMACEUTKĄ W POLSCE… ALE TUTAJ, W BERLINIE, SMAŻĘ FRYTKI W MCDONALD’S🔴 Najgorsze w tym wszystkim nie jest zmęczenie fizyczne. Najgorsze jest to, gdy rano patrzę w lustro i nie rozpoznaję dziewczyny, która w nim stoi. Gdzie się podziała ta farmaceutka spod Krakowa? Gdzie jest kobieta, która pomagała ludziom dobrać leki i tłumaczyła, jak dbać o zdrowie?⠀ Nazywam się Katarzyna Nowak. Mam 27 lat, pochodzę z małej miejscowości pod Krakowem.⠀ Trzy lata temu przyjechałam do Niemiec z walizką pełną nadziei i dyplomem farmaceuty w torbie.⠀ Myślałam, że Niemcy otworzą przede mną wszystkie drzwi.⠀ Powtarzałam sobie: „Niemcy potrzebują specjalistów w aptekach. Mój dyplom przejdzie. Będę pracować w prawdziwej aptece, zarabiać w euro i w końcu pomogę mamie i młodszemu bratu żyć godnie”.⠀ Zostawiłam mamę. Ma na imię Anna.⠀ Miała 59 lat, kiedy wyjeżdżałam. Po śmierci taty sama ciągnęła całą rodzinę.⠀ Na lotnisku w Krakowie przytuliła mnie i cicho zapytała: „Córeczko… naprawdę będziesz pracować w aptece w Niemczech? Wrócisz po nas?”⠀ Powstrzymywałam łzy i odpowiedziałam: „Oczywiście, mamo. Załatwię wszystkie dokumenty, zrobię kursy i zabiorę ciebie i brata do siebie. Tam jest lepsza medycyna i lepsze warunki do życia”.⠀ Wyjechałam z planem.⠀ Ale rzeczywistość uderzyła mnie znacznie mocniej, niż się spodziewałam.⠀ Uznanie polskiego dyplomu farmaceuty w Niemczech to długa i kosztowna droga. Najpierw potwierdzenie przez Apothekerkammer, potem język niemiecki na poziomie minimum B2, a często jeszcze dodatkowe szkolenia lub staż (Anerkennung).⠀ Niemiecki to nie angielski. Uczyłam się go wieczorami po zmianach, wykończona do granic możliwości.⠀ To wszystko kosztuje tysiące euro — egzaminy, kursy, tłumaczenia, wnioski. Zajmuje to zazwyczaj 2–3 lata, czasem dłużej.⠀ A w międzyczasie trzeba jakoś przeżyć.⠀ Obecnie pracuję w McDonald’s w Berlinie (dzielnica Neukölln). Smażę frytki, składam zamówienia, myję podłogi na sali, sprzątam toalety. Zmiany po 8–10 godzin, często