Siedziałem na podłodze magazynu i czułem – to nie będzie moja ostatnia rana. Albo będzie. I wtedy nie będę mógł się już podnośćć. Moja plecy – już teraz nie mogą.
Za dziesięć lat – będę na wózku inwalidzkim. To będzie moje życie na tym składzie.Za dziesięć lat – będę na wózku inwalidzkim. To będzie moje życie na tym składzie. Mam na imię Szymon Król. Jestem lat 32 i pochodzę z Wałbrzycha. Pracowałem na składzie metallu przez osiem lat. Każdego dnia – to samo. Przyjechać do pracy, wziąć ciężkie kawałki stali, żelaza, aluminium i przesunąć je w inne miejsce. Raz za razem. Godzina za godziną. Dzień za dniem. Moja plecy – one już nie są moje. Ból idzie z rana aż do nocy. Masować nie pomaga. Bolus – zawsze tam. Zaczynałem pracę o szóstej rano. Było ciemno. Było zimno. Szedłem na magazyn i myślałem – czy to wszystko? Czy będę robić to do emerytury? Zarabiałem trzy tysiące złotych. To wystarczało na małe mieszkanie w Wałbrzychu, na jedzenie, na piwo. Ale nic więcej. Nie mogłem się przeprowadzić do dużego miasta. Nie mogłem pracować w biurze. Nie mogłem uciec. Wszyscy moi przyjaciele z liceum – oni pojechali do Warszawy. Jeden pracuje w IT, drugi w marketingu, trzeci ma własny biznes. Oni żyją w dużym mieście, zarabiają duże pieniądze, mają dziewczyny, mają mieszkania. A ja? Ja noszę metal. Siedziałem na placu pracy i patrzyłem na starszego człowieka – musiał mieć z sześćdziesiąt lat. On pracował tam od 30 lat. Jego plecy były całkowicie wybite. Chodziłem jak staruszek. To miało być moje życie – przez następne 30 lat? Zacząłem myśleć – muszę się stąd wydostać. Jeden z moich kolegów z magazynu – Darek – on grał w Joker. Opowiadał, że raz wygrał 800 złotych. Myślałem – to szaleństwo. Ale coś we mnie powiedziało – może. Zacząłem grać. Nosiłem po 50 złotych, czasem 100. Grałem wieczorem, gdy wracałem z pracy, zmęczony do śmierci. Grałem, bo to była jedyna rzecz, która mogła mnie zabrać z tego magazynu. Może mógłbym wygrać. Może mogę uciec. Ale nic się nie zmieniało. Wciąż niosłem metal. A potem przyszła piątek, 18 lipca 2026. Tego dnia – szczególnie boleć mnie plecy. Podniosłem kawałek stali i czułem – coś pękło. Siedziałem przez resztę