Przemysł gier: od pasji do wielomiliardowego biznesu
„Facet, 36 lat, żonaty - i swinger party?” Spokojnie. Bez wyciągania wniosków na start. Żeby było jasne: ja i moja żona to nie jacyś zboczeńcy. Zwykła para, jak milion innych. Razem już ponad 5 lat. Ale z czasem myślę, że u wielu tak jest człowiek się do siebie przyzwyczaja. Niby wszystko okej, stabilnie… ale seksu praktycznie brak. I parę tygodni temu pisze do mnie nasz wspólny znajomy. Pogadaliśmy chwilę i tak między zdaniami mówi, że on i jego żona już od jakiegoś roku chodzą na swinger-tusowki. Mówi, że u nich serio wszystko się poprawiło w sferze intymnej. Ja szczerze? Myślę: ściema. Ale zaczęliśmy z żoną o tym gadać. No bo a nuż pomoże? I w końcu… zdecydowaliśmy się spróbować. Pierwszy raz tylko popatrzeć. Na drugim evencie organizator zaprosił mnie na rozmowę. Tak po prostu: kim jesteśmy, czym żyjemy. Zwykła gadka, bez spiny. Tak, byliśmy nadzy 😅 W trakcie rozmowy przychodzi mu powiadomienie na telefon. Zerkam jednym okiem… 17 ООО zł. Zatkało mnie. Pytam: skąd taka kasa? I wtedy opowiada mi o aplikacji, z której już od pół roku wypłaca takie kwoty. Od razu zaznacza: Nie zawsze się wygrywa, są też słabe dni, czasem się przegrywa. Pokazuje mi apkę. Mówię mu, że widziałem to w rek