ethercontrol.shop
Rzadko dzielę się takimi historiami. Ale tym razem wydaje mi się, że warto o tym opowiedzieć. Nazywam się Ethan Miller. Mam 21 lat. Pochodzę z małej miejscowości niedaleko Warszawy. Dwa lata temu przeprowadziłem się do Warszawy na studia. Teraz jestem na drugim roku zarządzania. Równolegle pracuję w firmie kurierskiej. Sortuję paczki i zajmuję się ich doręczaniem. Zarobki są w porządku — na życie wystarcza. Oczywiście nie na jakieś większe zakupy, ale za pokój, jedzenie i dojazdy jestem w stanie zapłacić. A że studiuję, to nie bardzo mam możliwość pracować na pełen etat. Mieszkałem razem z kolegą, Mateuszem Zielińskim. Wynajmowaliśmy mieszkanie we dwóch. 4 400 zł miesięcznie, już razem z opłatami. Umowa najmu była na mnie — po prostu tak wyszło. Rodzice czasami przysyłają mi trochę pieniędzy, ale zawsze mówię im, żeby tego nie robili. Że u mnie wszystko w porządku. I rzeczywiście wszystko było w porządku. Zwykłe studenckie życie. Studia, praca, czasem jakieś wyjście, czasem po prostu spacer po mieście. Nic szczególnego. Potem Ethan poznał dziewczynę. Ze swojego wydziału. Najpierw po prostu zaczął znikać wieczorami. Później coraz częściej zostawał u niej na noc. A po trzech tygodniach powiedział mi, że zamierza się do niej przeprowadzić. Bez żadnego uprzedzenia. Bez normalnej rozmowy. W czwartek wieczorem mi o tym powiedział, a w piątek już się wyprowadził. Przypomniałem mu o umowie najmu. A on po prostu odpowiedział, że to już nie jego problem. Że jakoś sobie poradzę. W piątek spakował rzeczy i wyszedł. A ja zostałem sam w pustym mieszkaniu. Pamiętam, jak siedziałem w kuchni i patrzyłem na jego kubek, który nadal stał na stole. Nie chciałem dzwonić do rodziców. Nie dlatego, że wydarzyło się coś strasznego. Po prostu nie chciałem, żeby zaczęli się martwić zwykłymi problemami dnia codziennego. 4 400 zł miesięcznie. Kiedy dzieliliśmy tę kwotę na dwóch, było całkiem wygodnie. Ale teraz musiałem zdecydować, co dalej z mieszkaniem. Zostać samemu, znaleźć nowego