Кадр выше наш. Полное медиа с Facebook запрошено — подставим его сюда, как только приедет.
ploderfv.com
Zaczęło się od drętwienia stóp. Skończyło na bezsennych nocach, lękach i strachu, że stracę nogi. Wszystko przez stopy. Gdyby ktoś mi powiedział dwa lata temu, że drętwienie stóp może zabrać mi sen, zdrowie psychiczne i radość życia, pomyślałabym, że przesadza. Ale dziś wiem. I żałuję, że nikt mi tego nie powiedział wcześniej. — Wszystko zaczęło się niewinnie. Mrowienie w palcach u nóg wieczorem. „Pewnie za długo stałam w kuchni" — myślałam. Rozmasowywałam stopy, zakładałam ciepłe skarpety, jakoś przechodziło. Potem przyszło pieczenie. Nie zwykłe pieczenie. Takie, które zaczynało się w podeszwach i rozlewało po całych stopach. Jakby ktoś przyłożył mi rozgrzane żelazko do stóp. Zawsze wieczorem. Zawsze po położeniu się do łóżka. Maść capsaicin pomagała na godzinę. Potem pieczenie wracało — jeszcze silniejsze. Po miesiącu doszła bezsenność. Kładłam się o 22:00 — o północy siedziałam na fotelu z nogami zwieszonymi, bo tak mniej bolało. O 3 w nocy chodziłam do kuchni po miskę zimnej wody. Stopy mi płonęły jak ogień. Wstawałam po pięć, sześć razy co noc. Rano byłam jak zombie. — „To pewnie cukrzyca daje znać" — powiedział diabetolog. Sprawdził cukier. Cukier był pod kontrolą. HbA1c 6.8%. Dobrze. „To może magnez?" — zasugerował. Brałam magnez. Trzy miesiące. Nic. „To może witamina B12?" — dodał. Brałam B12 w zastrzykach. Drogie i nic. A potem przyszło chroniczne zmęczenie. Siedzę w kuchni, robię obiad. Nogi odmawiają posłuszeństwa. Nie mogę stać dłużej niż piętnaście minut. Muszę usiąść. Wnuczek Olek ciągnie mnie za rękę — „Babciu, chodź!" — a ja nie mogę wstać z krzesła. Córka patrzy na mnie z takim współczuciem, że serce mi pęka. Internistka mówi: „To normalne w Pani wieku." Ale ja miałam 62 lata. Rok wcześniej chodziłam na spacery. Robiłam zakupy na targu. Pilnowałam wnuków. Teraz moje życie skurczyło się do kanapy i łóżka. — Potem przyszły lęki. Budzę się o 2 w nocy — stopy płoną, serce kołacze, ręce drżą. Myślę, że to koniec. Że nerwy umarły na dobre. Że rano nie będ